30 sierpnia 2016

Rozdział 8

Sie­dzia­łam w barze naprze­ciw Jacoba. Chło­pak przy­gla­dał sie menu. Rozej­rza­łam się po pomiesz­cze­niu. Wyglą­dało jak wyjęte z lat osiem­dzie­sią­tych. Ruch był dośc spory, w końcu była pora obia­dowa. Cie­kawe co u Aurory, niby wyba­czy­łam jej to oszu­stwo, ale z dru­giej strony byłam na nią zła. Naj­bar­dziej dzi­wił mnie fakt, że „innośc” Jacoba nie prze­szka­dzała mi. Byłam oczy­wi­ście lekko zszo­ko­wana tym, ale pró­bo­wa­łam go zro­zu­miec.
– Zie­mia do Alex. – spoj­rza­łam na uśmiech­nię­tego chło­paka.
– Co jest? – zapy­ta­łam.
– W sum­nie to nic. – zaśmiał się.
– Co zama­wiamy? -spoj­rza­łam na swoją kartę. Czu­łam jak Jacob przy­gląda się mi, podnio­słam głowe. – Jestem brudna?
– Nie po pro­stu…ład­nie dziś wyglą­dasz
– Czyli w inne dni już nie wyglą­dam?– spoj­rza­łam na jego zakło­po­taną twarz, widocz­nie nie to miał na myśli.
– Zaw­sze jesteś piekna…chcia­łem być po pro­stu miły…
– Kochany jesteś. -uśmiech­nę­łam się.
– Wiem.– powie­dział – A ta Twoja pija­weczka nie jest zła, ze tu jesteś?
– Nie obcho­dzi mnie to.
– Od kiedy…
– Od kiedy doszło do mnie jak mnie oszu­ki­wała.
Chło­pak spoj­rzał na mnie. Widzia­łam lekki uśmiech na jego twrzy. Po moich sło­wach pode­szła do nas dziew­czyna, może w naszym wieku. Przy­jeła zamó­wie­nie i ode­szła. Przy­słu­chi­wa­łam się pio­sence leca­cej w radiu.
– A Twoi zna­jo­mii?– zagad­nę­łam nagle- Nie są źli, ze nie jesteś z nimi, tylko ze mną?
– Raczej nie powinni się wście­kać,gorzej sie zde­ner­wują jeśli ich nie odwi­dziesz.
– Mam rozu­miec,że to zapro­sze­nie do rezer­watu? Dawno tam nie byłam.– uśmiech­nę­łam się– Stę­sk­ni­łam się za chlo­pa­kami i Emily.
– Jestem pewny, że rów­nież ucie­szą sie z Two­jego widoku
Uśmiech­nę­łam się, a kel­nerka przy­nio­sła nasze zamó­wie­nia. Zja­dłam wszystko dośc szybko. Musia­łam pocze­kac, aż Jacob skoń­czy. Chło­pak szybko pozbył się wiel­kieo bur­gera i fry­tek. Dopił jesz­cze napó i spoj­rzał na rachu­nek.
– To jak połowe Ty i połowe ja? – zapy­ta­łam patrząc na czar­no­wło­sego.
 Abso­lut­nie, ja zapra­sza­łem ja płace.– z kie­szeni spodni wyjął port­fel i poło­żył na sto­liku odło­zoną sumę. Uśmiech­nięty wstał, a ja uczy­ni­łam to samo. Idąc krok za chło­pakiem, przy­po­mnia­łam sobie o tym, że Bella miała ode­brac mnie i Aurorę ze szkoły. Szybko napi­sa­łam wia­do­mośc do sio­stry. Mia­łam szczę­ście, widocz­nie był u niej Edward, bo odpi­sała wyłącz­nie " Nic się nie stało”, nor­mal­nie była by zawie­dziona fak­tem iż ją wysta­wi­łam.
– Czę­sto się tak zawie­szasz?– podnio­słam wzrok z ekranu tele­fony na Black’a.
– Wybacz.– uśmiech­nę­łam się cho­wa­jąc tele­fon do kie­szeni. Chło­pak podał mi kask, ubra­łam go sia­da­jąc tuż za nim. Gdy tylko poczuł jak go obej­muje ruszył spod knajpki. Jacob ruszył naj­krót­szą drogą do rezer­watu. Niebo wyglą­dało nie­pew­nie. Szare kłę­bia­ste chmury prze­miesz­czały się powoli. Mia­łam nadzieje, że już nie będzie padac.
Kiedy tylko Jake wje­chał w leśną droge pro­wa­dzącą bez­po­śred­nio do rezer­watu moc­niej go przy­tu­li­łam. Głę­bo­kie dziury mogły spo­wo­do­wac powrót naszego obiadu w nie­zbyt este­tycz­nej odsło­nie. Gdy tylko chło­pak się zatrzy­mał puści­łam go i zdję­łam kask. Jake pomógł mi zejśc z motoru.
– To co robimy? – zapy­ta­łam z uśmie­chem.
– Odpro­wa­dzę motor do garażu i odwie­dzimy Emily.– odwza­jem­nił gest i ruszył w strone drew­nia­nego budynku. Ruszy­łam tuż za nim.
– Jake?– zaczę­łam patrząc przed sie­bie.
– Tak?– odparł.
– Dużo Was jest?
– To zna­czy?– zdez­o­rien­to­wany spoj­rzał na mnie.
– No wil­ko­ła­ków.– spoj­rza­łam w jego brą­zowe tęczówki.
– Ogól­nie jest wiele sfor, a zmien­no­kształtni są na całym świe­cie. Tutaj w rezer­wa­cie do sfory należe ja, Sam i chło­paki.
– Rozu­miem. – ode­zwa­łam się po chwili.
– Dla­czego pyta­łaś?– zapy­tał już idąc.
– Byłam cie­kawa czy w Waszej sfo­rze są kobiety.
– To trudne pyta­nie, rzadko kobieta jest zmien­no­kształt­nym, ale to się zda­rza.
– Aurora i jej przy­ja­ciele ostrze­gają mnie przed wami.– zmie­ni­łam temat na ten, który od samego początku chcia­łam poru­szyc.– Nazy­wają Was bestiami, mor­der­cami i łow­cami. Uwa­żają, że nie powin­nam tutaj przy­cho­dzic i się z Wami zada­wac. Ale ja myślę ina­czej. Nie wyobra­żam sobie z Was zre­zy­gno­wac.
– Dla­czego mi to powie­działaś?– zapy­tał zasko­czony.
– Żebyś ni­gdy nie miał wąt­pli­wo­ści Jake.
 Nigdy nie sądzi­łam, że można tak stę­sk­nic się za oso­bami nie­dawno pozna­nymi. Sie­dzia­łam wła­śnie przy stole w domu Emily i Sama. Gdy tylko tam przy­szli­śmy poja­wiła się cała banda. Nie obyło się od wyrzu­tów Embry’ego. Jed­nak moja obiet­nica częst­szego odwie­dza­nia rezer­watu uspo­ko­iła go i dał mi spo­kój. Upi­ja­łam wła­śnie łyka her­baty, kiedy to głos zabrał Sam.
– Jacob miał­byś chwilę czasu? Kupi­łem nową częśc do samo­chodu, a nie wiem jak ją zamon­to­wac.– męż­czy­zna opie­ra­jąc się o blat spoj­rzał na czar­no­wło­sego sie­dzą­cego tuż obok mnie.
– Nie ma pro­blemu, to co teraz szybko to zała­twimy?– zapy­tał odsta­wia­jac kubek z her­batą. Za namową sama reszta płci brzyd­kiej wyszła z nimi, zosta­wia­jąc mnie i Emily przy stole. Uśmiech­nę­łam się do laty­no­ski z nadzieją, ze roz­pocz­nie temat.
– Więc już wiesz wszystko?– zagad­nęła.
– Tak. – krótką odpo­wie­dzią zabi­łam dia­log, który ona roz­po­czeła.
– Jake o wszyst­kim Ci opowie­dział?
– Wła­ści­wie to, unika tego tematu, a ja nie naci­skam. Jeśli będzie chciał powie mi wszystko.– powie­działam.
– Och, rozu­miem.– zmie­szana napiła się kawy.
– Emily? Czy jest coś co powin­nam wie­dziec?– bru­netka spoj­rzała na mnie z cie­płym uście­chem.
– Kiedy będziesz chciała zapy­taj Jacoba o wpo­je­nie, to Ci wiele wyja­śni.
– Wpo­je­nie?– powtó­rzy­łam po niej, lecz sły­sząc otwie­ra­nie drzwi szybko urwa­łam temat.
 U Emily i Sama posie­dzie­li­śmy jesz­cze chwilę. Kiedy tylko opu­ści­li­śmy ich dom od razu zaczęło padac. Spoj­rza­łam na chło­paka, który tylko kazał mi pocze­kac na niego. Po dłuż­szej chwili przede mną sta­nęł mały dośc stary samo­chód. Drzwi od samo­chodu otwo­rzyły się, a z nich głowę wychy­lał Jake.
– Podwieźc Cię gdzieś?– zapy­tał niczym rasowy podry­wacz. Zaśmia­łam się i wsia­dłam do samo­chodu.– Ubierz, zro­biło się zimno.– chło­pak z tyl­nego sie­dze­nia podał mi czarną roz­pi­naną bluzę z kap­tu­rem. Spoj­rza­łam na niego.– Spo­koj­nie, nie leżała tu długo.
– Jesteś świa­dom, że już jej nie odzy­skasz prawda?– zapy­ta­łam powa­znie na co on tylko wzru­szył ramio­nami. Ubra­łam bluzę od razu poczu­łam, ze jest mi cie­plej, a ponadto była taka duża! Jestem typową dziew­czyną i uwiel­biam męskie bluzy, prze­siąk­niete meś­kimi per­fu­mami. Chło­pak bezpro­blemu podwiózł mnie do domu. Aku­rat kiedy zatrzy­mał się, na pod­jazd wje­chał Char­lie. Po dłu­guch namo­wach młody Black musiał zjesc z nami kola­cje. Jeśli kola­cją można nazwac ham­bur­gery z knajpki zamó­wione na wynos.

3 sierpnia 2016

Nominacje !

Tak wiem miałam wrócić  na jesień, ale dostałam dwie nominacje do LBA, więc postanowiłam odpowiedzieć na nie. Akurat mam chwilę wolną, a potrzebuję oderwania od rzeczywistości. Na początku chcę podziękowac mojej przyjaciółce Avastrze i Amber Black za te nominację :3

Na początku pytania od Avastry z bloga : Tajemnica Czasu :

1. Czemu założyłaś/łeś bloga?
Bloga założyłam z samej ciekawości. Zawsze chciałam pisac i się tym dzielic :) Nie sądziłam, ze moje wypociny trafią do takiej liczby osób.
2. Gdzie chciałabyś/chciałbyś wyjechać na wakacje?
Korea, Japonia ahhh Azja jednym słowem
3. Ulubiony Kolor?
Fioletowy i niebieski.
4. Prowadzenie bloga sprawia ci przyjemność?
Wielką.
5. Jak oceniasz swoją pracę na blogu?
Mogłoby byc lepiej XD Często bywa, że mam blokadę twórczą, lub złośliwosc rzeczy martwych uniemożliwia mi dodawanie rozdziałów.
6. Twój wymarzony prezent?
Zawsze, a to zawsze chciałab wachlarz, serio taki z gałęzią, a na niej kwitnące kwiaty wiśni.,
7. Ulubiona książka?
Harry Potter, Następcy,Kamienie na Szaniec i wiele innych, nie mam ulubionej.
8. Ulubiona potrawa?
Sushi ^^ i wszystko co ma w sobie makaron XD
9. Co robisz w wolnych chwilach?
Słucham muzyki, czytam, uczę się .
10. Czy jesteś z siebie dumna/dumny?
Mam momenty, w których czuję się jak najzajebistsza osoba na świecie, ale w często czuje się jak klocek XD

A teraz pytania od Amber Black z bloga : Ordinary Girl

1. Malujesz się czy raczej stawiasz na naturalny wygląd?
Zależy od dnia, ale zazwyczaj wole wyjśc bez makijażu, a jak już robie to delikatny.
2. Wierzysz w rzeczy paranormalne?
Tak.
3.Lubisz mnie?
Uwielbiam :D
4.Twój ulubiony sport?
Proszę cię...
5.Twój ulubiony piłkarz?
Ronaldo
6.Masz drugą połówkę?
Tak mam, ale on jeszcze nie wie, że istnieje XDD
7.Piszesz swój pamiętnik'dziennik?
Tak.
8.Masz tt?
Nie korzystam, ale mam :3
9. Jakie jest najładniejszy język?
Francuski, włoski, koreański i oczywiście Polski :D
10. Twoja ulubiona liczba?
7
11. Wolisz czarny czy różowy i dlaczego?
Lubie i czarny i różowy, ale jakbym miała wybierac to czarny, bo wyszczupla XDD

Ja natomiast nominuję :
Moonlight M.  Strażniczka Gwiazd
Ariel21 Miłośc i Ryzyko

Moje pytania:
1. Kiedy zainteresowałaś się pisaniem ?
2. Jak wpadłaś na treśc swojego bloga?
3. Czy masz czasami moment, że najchętniej rzuciłabyś to wyjechała w Bieszczady ?XD
4. Plany na wakacje?
5. Masz ulubiony zespół/solistę? Jeśli masz to dlaczego akurat ten zespół/solista?
6. Co myślisz o moim opowiadniu: " Queen of the hearts"? ;> ( no ciekawa jestem XD)
7. Miejsce, które chciałabyś zwiedzic?

To na tyle, do zobaczenia jesienią! :D Pozdrawiam Ola Mirosia.

12 lipca 2016

Ogłoszenie

Z powodu spraw rodzinnych rozdziały pojawia sie później niż planowałam. Możliwe, że do blogowania wrócę jesienią . Pozdrawiam Ola Mirosia.

18 czerwca 2016

Rozdział 7

 Postanowiłam dodac rozdział, żeby nie zostawiać was tak bez niczego :)



      Nadszedł dzień, którego prawdopodobnie najbardziej się bałam od przyjazdu tutaj. Koniec wakacji przyciąga za sobą pierwszy dzień w szkole. Z opowieści Belli wiem, że co roku przybywa tam nieliczna grupka uczniów. Najbardziej bałam się poznania nowej klasy. Wiedziałam, że Aurora i jej nowi znajomi są z nami w klasie, co mi bardzo odpowiadało. Od sytuacji w domu rodziny Edwarda minęły tylko trzy dni, a ja nadal nie wiem co mam o tym wszystkim myślec. Na szczęście miałam przy sobie swoją przyjaciółkę, jak i Meg i Maxa. Okazali się bardzo w porządku. Chociaż byli bliźniakami nie widziałam, w nich zbyt wielu cech wspólnych. Meg była cichą osobą, która starała się konflikty zakończyć w sposób łagodny, natomiast Max był idealnym przeciwieństwem. Oparłam głowę o szybę auta Charliego. Przyjrzałam się znikającym obrazą zza okna.
-Martwisz się czymś?-zapytał nagle Charlie.
-Nie, po prostu się nie wyspałam.-wyprostowałam się i uśmiechnęłam się w stronę taty.
-Niech się pan nie martwi. Ze mną jest bezpieczna.-powiedziała Aurora, a ja spojrzałam na nią.
      Siedziała trzymając w uchu jedną słuchawkę. Uśmiechała się lekko w moją stronę. Odwzajemniłam uśmiech, a samochód nagle się zatrzymał. Odwróciłam się i zobaczyłam spory budynek. Nie był on zbytnio zachęcający. Pogoda także zbytnio nie przyciągała. Było zimno, a nadchodzące chmury co jakiś czas przynosiły deszcz. Odpięłam pas i usłyszałam głos Charliego.
-Jak skończysz, zadzwoń po Belle, to was odwiezie.
      Przytaknęłam tylko i wyszłam z samochodu. Już po chwili tuż przy mnie stała Aurora. Uśmiechnęłam się i zaczęłam iść w stronę budynku. Przed szkołą był parking, stały tam najróżniejsze samochody. Mimo tego, iż pewnie zaraz zacznie padać, nie obyło się od kilku grupek uczniów, którzy rozmawiali, siedząc na trawie. Mijałyśmy ich, czując na sobie kilka spojrzeń. Szłam z głową opuszczona. Patrzyłam na swoje buty, przez co zderzyłam się z osobą stojącą niedaleko. Podniosłam głowę, przede mną stał wysoki chłopak z blond czupryną. Rozmasowywał ramie, które parę chwil temu staranowałam.
-Jeśli jesteś nowa, powinnaś uważa na to, jak chodzisz.-zaśmiał się się-Nikt nie lubi być taranowany.
-Przepraszam, zamyśliłam się.-odpowiedziałam.
-Nic się nie stało.-odparł-To też moja wina, stoję na środku jak jakaś królowa. Jestem Tom a ty?
-Alex, a to...-odwróciłam się w stronę przyjaciółki, która zniknęła.
-Na pierwszym roku jesteś?-zapytał.
-Nie, przeniosłam się tutaj na ostatni rok.
-No proszę, może będziemy razem w klasie.-Uśmiechnął się, a po chwili spojrzał za mnie i gestem dłoni kogoś zawołał. Po moich dwóch stronach stanęli równie wysocy chłopaki. Jeden miał brązowe włosy, natomiast drugi był również blondynem.
-Alex poznaj Simona-wskazał na blondyna- Oraz Willa.
-Miło mi.-powiedziałam spoglądając to na jednego to na drugiego.-Muszę iść poszukać przyjaciółki pewnie później się spotkamy.
     Odeszłam od chłopaków i ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i niepewnie weszłam do środka. Rozejrzałam się. Wszystko praktycznie było w odcieniach szarości, tylko metalowe szafki było pomalowane na ognistą czerwień. Na każdej był jakiś numer. Drzwi od klas były białe. Ta szkoła w ogóle nie przypominała mi tej z Phoenix. Tam wszystko było kolorowe i pełne życia. Uczniowie tutaj wyglądają jak zombie. Zaczęłam iść korytarzem, szukając klasy od fizyki. Z tego, co dowiedziałam się nauczyciel fizyki, będzie naszym wychowawcą. Spoglądałam co chwile, na drzwi szukając napisu FIZYKA. Zatrzymałam się przy drzwiach od sali, której szukałam.
- O tu jesteś.-spojrzałam na uśmiechniętą wampirzycę.
- Szukałam cię.- odwzajemniłam gest-Jak ci się tu podoba?
- Ujdzie.- po tych słowach poczułam wibracje telefonu. Wyjęłam urządzenie z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Była to wiadomość od Jake. Uśmiechnęłam się lekko i odczytałam ją.- Co się tak szczerzysz?
- Co?- spojrzałam na zdezorientowaną Aurorę.- Wiadomość od znajomego.
- Od tego kundla, prawda?
- Nie nazywaj go tak. - ton mojego głosu musiał ją zaskoczyć, bo podniosła brew do góry.
- Alex, on nim jest. Rozumiem, że możesz go lubić, ale to niezmienia faktu kim jest. To niebezpieczna bestia.
- Bardziej niebezpieczny niż ty?- zapytałam, a w korytarzu rozległ się dźwięk dzwonka.
- Jesteś niesprawiedliwa.- powiedziała- Chciałam ci powiedzieć, że...- nie dałam jej dokończyć.
- Gdybyś chciała mi to powiedzieć, zrobiłabyś to trzy lata temu. Nie oceniaj Jacoba, bo nic o nim nie wiesz.- rzekłam przez zaciśnięte zęby. Tę wymianę zdań przerwał profesor Smith. Przyglądał się wszystkim z uśmiechem. Od kluczył drzwi od sali i gestem ręki wpuścił wszystkich do środka. Usiadłam przy oknie w drugiej ławce. Aurora zajęła miejsce tuż obok.
- Witajcie moi drodzy. Widzę, że przez wakacje przybyło do naszej klasy parę osób. Mam nadzieje, że dobrze je przyjmiecie.



      Po krótkim przywitaniu sprawdził listę uczniów, a następnie przedstawił program, jaki w tym roku mamy przerobić. Wspomniał także o obowiązkowych zajęciach. Każdy ma wybrać dwa przedmioty, które wliczą się w ocenę z zachowania. Profesor Smith przeszedł po klasie, rozdając kartki. Spojrzałam na swoją, były tam wypisane różne zajęcia dodatkowe. Szczerze? Żadne nie przypadło mi do gustu. Podpisałam się w rogu kartki i zakreśliłam dwie pozycję. Mianowicie zajęcia artystyczne i zajęcia z wiedzy o kulturze. Oddałam mężczyźnie kartkę. Rzucił na nią okiem i z uśmiechem powiedział.
- Aleksandra Swan? Znane nazwisko, uczyłem twoją siostrę. Mam nadzieje, że ty bardziej przyłożysz się do mojego przedmiotu.
Odparłam ciche „oczywiście” i spojrzałam za okno. Rozpadało się na dobre. W tym momencie miałam nadzieje, że gdy skończę zajęcia, nie będzie już padać. Nie miałam ochoty wracać do domu przemoczona. Przestałam myślec o pogodzie, kiedy oberwałam papierową kulką. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaków z parkingu. Uśmiechali się w moją stronę. Odwzajemniłam gest, ale zaraz odwróciłam się,słysząc kolejny monolog pana Smitha.
- Alex, jesteś zła na mnie?- szept Aurory wyrwał mnie z zamyślenia.
- Nie, irytuje mnie to, że oceniasz Jacoba, kiedy ty, nie jesteś lepsza.
- Nie przesadzaj.
- Nie przesadzaj? Przez te wszystkie lata mogłaś stracić nad sobą panowanie i zabić mnie. Mam teraz ot, tak zapomnieć o tym ?- spojrzałam na nią zdenerwowana.
- Czyli co ten kundel nie jest zagrożeniem tak?-widocznie również oburzyła się.
- Ufam mu.- powiedziałam spokojnie.
- A mi nie?- nie odpowiedziałam-Rozumiem, to naprawdę urocze.- zaśmiała się- Nasza Alex zakochała się w Black'u.
- Panno Morgan co cię tak rozbawiło?- pan Smith spojrzał na brunetkę.- Śmiało pochwal się. Chętnie również się pośmiejemy.
- Wątpię by zrozumiał pan o co w nim chodzi. - powiedziała i już do końca lekcji nie odezwała się słowem.
      Po skończonej lekcji wraz z Tomem, Willem i Simonem udałam się na kolejną lekcją, którą była matematyka. Uczyła ją starsza kobieta o dość charakterystycznym wyglądzie. Bez trudu można była dojść do wniosku, że to hipiska, albo rzucił ją facet. Z opowieści chłopaków dowiedziałam się, że owa pani Johansson co roku zmienia swój wygląd, w poszukiwaniu prawdziwej siebie. Usiadłam w ławce wraz z Tomem. Podczas mowy wprowadzającej w nowy rak szkolny pani Johansson, spojrzałam na swój telefon. Miałam dwie nieodebrane wiadomości. Jedna była od Aurory napisała, że po lekcjach idzie z Maxem i Meg na polowanie. Druga natomiast była od Jacoba. Przyjedzie tutaj po lekcjach. Schowałam telefon do kieszeni i skupiłam się na słowach nauczycielki. Nie szło mi za dobrze, ale udawałam. Pozory są najważniejsze prawda?
      Dzień minął i szybko, po matematyce miałam dwa angielskie, później chemię i francuski. Aurora widoczne była urażona tym, co jej powiedziałam. Przez cały dzień nie odezwała się do mnie. Spojrzałam na wielki zegar na korytarzu. Wybiła godzina trzynasta. Z szafki wyjęłam bluzę, która wsadziłam tam po fizyce. Założyłam ją i skierowałam się w stronę drzwi. Na szczęście pogoda się poprawiła. Było nadal chłodno, ale już nie padało. Kiedy schodziłam po schodach, przyłączył się do mnie Simon.
- Alex co robisz po szkole?- zapytał.
- Wiesz, przyjedzie po mnie przyjaciel i pewnie spędzę z nim trochę czasu.
- Przyjaciel?-zaśmiał się- A nie chłopak?
- Nie.- również się zaśmiałam. Chłopak szedł ze mną w stronę drzwi. Kiedy byliśmy już przed nimi, pchnął je, a w moją twarz uderzył chłodny podmuch wiatru. Od razu zauważyłam czarny motor, o który opierał się Jacob. Uśmiechnął się, widząc mnie.
- To ten twój kochaś?- zapytał Simon.
- Mówiłam, że to mój przyjaciel.- uśmiechnęłam się.
- No jasne.- wywrócił oczami-Cholernie przystojny facet, na motorze przyjeżdża po przyjaciółkę.
- To już twoja opinia- zaśmiałam się- Do jutra.
- I tak będę wam kibicować!- krzyknął za mną.
Uśmiechnęłam się i zaczęłam iść w stronę mojego Jacoba. Mojego? Co ja gadam, to jest tylko Jacob.
- Część piękna.- powiedział i przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk.- Widzę, że masz już nowego kolegę.
- Tak.- powiedziałam-Co się stało, że pan Black postanowił tu przyjechać?
- Pan Black ma zamiar zabrać panią Swan na obiad do jakiegoś baru, a później obejrzeć z nią jakiś durny film.
-Och, czyżby pan Black nie miał innych przyjaciółek?- zapytałam, powstrzymując śmiech.
-Mam, ale nie są tobą.-powiedział, a mnie trochę to zdziwiło.- Co sprawiłem, że stałaś się nerwowa?
- Nie, to co jedziemy?- zapytałam.
Chłopak zaśmiał się i podał mi kask. Nałożyłam go, a następnie usiadłam za chłopakiem. Objęłam go i poczułam jak rusza. Minęliśmy Aurorę, która spojrzała wściekła na zmiennokształtnego, ale kogo b y to obchodziło? Cieszę się obecnością Jacoba. Co się ze mną zaczyna dziać? Czuję się taka niepewna przy nim.



6 czerwca 2016

Urlop!

Nie nie jest to zawieszenie bloga na Bóg wie ile czasu :) Postanowiłam trochę odpocząc. Oczywiscie będe pisac w swoim notesie rozdziały, ale publikowac bede je po należytym odpoczynku :) Cała uwagę przez ten czas mam zamiar spędzic przy moim nowym dziele a dokładnie : Queen of hearts
A więc mój urlop zaczyna się 6 czerwca 2016 r. , a zakończy się 6 sierpnia 2016 r.


Pozdrawiam Ola Mirosia

21 maja 2016

Rozdział 6


   Czułam się zdezorientowana, ale z drugiej strony byłam wściekła. Akurat Jacoba rozumiałam. Znaliśmy się miesiąc nie wiedział pewnie jakbym zareagowała, ale Aurora? Myślałam, że wiem o niej wszystko. Jaki widać każdy może się pomylić. Swój monolog zakończyłam po zderzeniu w Jacoba. Byłam zbyt pochłonięta rozmyślaniem, aby zauważyć, że był to już koniec drogi. Chłopak spojrzał na mnie, a ja odwróciłam wzrok. Przyglądałam się wielkiemu domowi z masą okien. Drzwi otworzyła kobieta o długich lekko rudawych włosach. Każdy wszedł do środka, niepewnie podążyłam za nimi. Wchodząc zauważyłam elegancki, a zarazem bogaty wystrój wnętrza.
 - Nie denerwuj się tak. - usłyszałam i spojrzałam w stronę mówcy. Była to dość niska dziewczyna w krótkich włosach, jej twarz przypominała mi trochę elfa.
 - Łatwo mówić... - westchnęłam.
 - To musi być szok, ale na pewno sobie z tym poradzisz . - uśmiechnęła się. - Jestem Alice.
 - Alex. - odparłam cicho.
 - Wiem. - powiedziała puszczając mi oczko. Z uśmiechem zaprowadziła mnie do salonu. Wszyscy zajęli w czasie mojej nieobecności swoje miejsca. Aurora siedziała na środku pokoju nerwowo tupiąc nogą. Po obu jej stronach siedzieli ci sami mężczyźni, którzy ją tu siłą przytachali. Bella siedziała tuż obok Edwarda. Gdy napotkałam jej wzrok od razu się odwróciła, nie mogła mi nawet spojrzeć w oczy. Teraz już wiem czym była tak bardzo tutaj zajęta, że nawet nie dawała mi znaków życia. Nie wiedząc co zrobić oparłam się o futrynę za fotelem gdzie siedział Jacob.
 - A więc? - zaczął Jacob.
 - Musimy się czegoś dowiedzieć. - Edward spojrzał na Aurorę.

 Aurora

 - Jeśli nie będziesz mówić to zmusimy cię siłą. - syknął Emmett, a ja tylko wywróciłam oczami. Bezmyślna kupa mięśni na szczęście Max i Meg zaraz tu będą.
 - Może zadajcie najpierw jakieś pytanie? - podpowiedziałam.
 - Jak się nazywasz? - spytała Alice . Skąd ich znam? Przez ostatni miesiąc udało mi się zdobyć informacje o tej kolorowej rodzince.
 - Aurora Morgan. - odpowiedziałam spokojnie.
 - Ile masz lat?
 - Urodziłam się w 1645 roku. - powiedziałam z uśmiechem.
 - Jest prawie w tym samym wieku co ty Carlisle.... - powiedział zdziwiony Edward.
 - Młodsza o 5 lat. - uśmiechnęłam się. - Ja i Carlisle znaliśmy się jeszcze za czasów człowieczeństwa.
 - Dlaczego teraz się pojawiłaś? - zapytał Jasper. - Wnioskuję, że chodzi ci wyłącznie o Carlisle.
 Spojrzałam na mężczyznę, nie patrzył nawet w moją stronę. Ile bym dała, aby znów spojrzał na mnie jak na kogoś bliskiego, a nie jak na wroga.
 - To kwestia przypadku. - stwierdziłam. - Szukałam go przez pierwsze sto lat, potem stwierdziłam, że nie żyje. Jednak moje przepuszczenia okazały się błędne. A pomyśleć, że to ty miałeś po mnie wrócić Carlisle.
 - Miałeś po nią wrócić? - odezwała się Esme siedząca obok niego. - Dlaczego nic nie mówisz!?
 - Kłamiesz. - odezwał się w końcu doktor. - Jak możesz mówić takie kłamstwa.
 - Skąd pewność, że to kłamstwa? - Wstałam z wściekłością. - Cóż nie chciałam tego mówić ale wcześniej miałam na imię Katherine.
  Mężczyzna w końcu spojrzał w moją stronę, chyba udało mi się go zaciekawić.
 - Wcześniej wspomniałaś, że masz jakiś dar. - odezwał się Jacob.
 - Owszem lecz nie wiem dokładnie na czym on polega. - to już była prawda.
 - Jak to nie wiesz? - spytała Rosalie.
 - Mogę robić różne rzeczy. Moją dumom jest telekineza i telepatia. Moge przechwytywać i czytaj myśli innych albo narzucać danej osobie swój własny tok myślenia. Wpływam na waszą psychikę i manipuluje waszymi ruchami. Dzięki telekinezie mogę lewitować, podnosić przedmioty lub rozdzielić je na cząsteczki. Umiem także tworzyć osłony i małe fale wstrząsowe. - powiedziałam z zadowoleniem. - Bynajmniej tyle udało mi się odkryć. Jedynym ograniczeniem jest moja wyobraźnia i kreatywność.
 - Jakim sposobem Volturi o tobie nie wiedzą? - spytał Carlisle.
 - Wiedzieli, ale nie miałam zamiaru iść na ich układy. - powiedziałam, na myśl o tym klanie przeszły mnie ciarki. - Przez pewien czas nazywali mnie Feniksem.
 - Pamiętam. - powiedział mężczyzna. - Gdy jeszcze tam byłem Aro wspominał o pewnej wampirzycy z potężnymi umiejętnościami. Był wściekły, że do nich nie dołączyłaś.
 - Też mam pytanie. - odezwała się Alex. - Co ja tu robię?
 - No właśnie skupmy się na Belli i Alex. - powiedziałam.
 - Dlaczego chciałaś zabić Alex? - naglę wstał Jacob wściekły.
 - Nigdy jej nic nie zrobiłam. - powiedziałam. - Znam ją dłużej od ciebie i jak widzisz w moim towarzystwie nic jej nie grozi. Zgrywasz wielkiego bohatera bo chcesz ją chronić, a nawet nie masz przed kim. Przez wszystkie te lata to ja czuwałam nad nią dzień w dzień, a teraz chcesz mnie zabić? Gdyby nie ja to może w ogóle Bella nie miałaby już siostry! Takie dostaje teraz podziękowania?
 - Jak to? - spytała Alex.
 - Wampiry żyją w różnych częściach świata Alex. - stwierdziłam. - Przyznam, że ty i Bella macie naprawdę bardzo intensywny zapach krwi. Wiele razy musiałam zabić innego wampira, żeby ciebie nie zabił.
 Naglę do pomieszczenia weszła dwójka moich ludzi. Max przycisnął do ściany Emmetta i Jaspera, a Meg zakryła swoim ciałem Alex.
 - Trochę spóźniony refleks kochani, ale i tak cieszę się z waszego widoku. - uśmiechnęłam się.
 - Nic ci nie zrobili moja bestyjko. - spytał Max puszczając mężczyzn.
 - Jak zwykle troskliwy. - posłałam mu uwodzicielski uśmiech. - Meg spokojnie nikt tu nie skrzywdzi Alex. Chyba.
-Kim wy jesteście?-zapytała Alex
-Poznaj Max i Meg-powiedziałam.
-Moim zdaniem, skoro nic nie zagraża siostrze Belli powinniśmy na tym zakończyc.-powiedział Edward.
-Ona zna nasz sekret.-powiedział Emmett.
-Nie martw się, i tak by mi nie uwierzyli, że chłopak mojej siostry jest wampirem, a mój znajomy wilkołakiem.-powiedziała Alex wychodząc zza Meg.
-Psychicznie chora.-uśmiechnęłam się.
-Ona ma racje.-Carlise wstał z miejsca.-Zaufamy ci.
Po tych słowach spojrzałam ostatni raz na rodzinę Cullen i razem z bliźniakami i Alex opuściliśmy dom. Za nami wybiegł Jacob.
-Alex!Poczekaj.-dziewczyna odwróciła się i spojrzała na chłopaka.-Czy to co się stało zepsuje to co jest między nami?
-Muszę pomyślec o tym.Kiedy będę już pewna co myślę to dam ci znac.


Obserwatorzy